Kiedy odpuścić trening?

Każdy z nas kto, trenuje doskonale, zdaje sobie sprawę, że najważniejsza jest dyscyplina i regularność. Niestety czasem zdarzają się takie sytuacje, w których trening trzeba odpuścić. W jakich? W takich, w których trening może pogorszyć nasze samopoczucie, a nawet zdrowie. W tym artykule pokrótce napiszę, kiedy naprawdę lepiej zostawić dres głęboko w szafie i odpuścić sobie trening?

Źródło: pixabay.com

I tak, kiedy czujemy, że coś „nas bierze”. Jeżeli regularnie, trenujemy to byle katarek absolutnie nie powinien powstrzymać nas przed pójściem na siłownię lub jogging. W takim przypadku lekarze wręcz zachęcają do umiarkowanego ruchu, gdyż, jak, wynika z badań bardzo rozsądnie, dawkowany wysiłek fizyczny pobudza cyrkulację komórek odpornościowych w naszym organizmie, co sprawia, iż rośnie ilość makrofagów atakujących wirusy i bakterie, a dzięki temu zdecydowanie szybciej zdrowiejemy.

Aby jednak ruchem pomóc, a nie zaszkodzić układowi odpornościowemu, musimy koniecznie wiedzieć, kiedy i jak ćwiczyć?

Tak naprawdę taka zasada jest bardzo prosta i brzmi tak: jeżeli chorujemy od szyi „w górę”, czyli kiedy mamy katar, boli nas głowa lub gardło, to śmiało możemy poćwiczyć, pamiętając o tym, aby wyłączyć tryb „light”. Znaczy to, że nie powinniśmy wykonywać wyczerpujących ćwiczeń, tylko postawić na lżejsze, takie jak: marsz, joga, delikatny stretching. Róbmy też dłuższe przerwy między przerwami powtórzeń, nie doprowadzajmy do silnego napięcia mięśniowego, pijmy dużo wody w trakcie trwania treningu, natomiast po nim koniecznie odpocznijmy. Jeżeli nagle, poczujemy się gorzej to od razu, przerwijmy ćwiczenia.

Natomiast jeżeli objawy choroby atakują nas od szyi „w dół”, to nawet nie próbujmy brać się do treningu i jakichkolwiek ćwiczeń. Objawy te to np.: dreszcze, kaszel, bóle mięśni, wysoka temperatura, biegunka albo wymioty. W takiej sytuacji tylko możemy pogorszyć swój stan zdrowia i znacznie wydłużyć czas choroby. Po prostu musimy przeczekać i wrócić do ćwiczeń, gdy już wyzdrowiejemy.

Odpuścić trening powinniśmy także, gdy zarwiemy noc. Dlaczego?

Ano dlatego, że jeżeli ziewamy, jak smok, to możemy zapomnieć o siłowni, basenie, czy też bieganiu i po prostu wyspać się. Nie, nie chodzi tu wcale o to, że zaśniemy na orbitreku albo pod prysznicem na basenie. Po prostu dokładając jeszcze po niewyspaniu się ćwiczenia, zrobimy wielką krzywdę naszemu organizmowi. Jest tak, gdyż jeżeli nasz organizm, otrzyma wystarczającą ilość snu to nie tylko, odpocznie, ale również w naszych ciałach we śnie uwolni się hormon wzrostu, który „naprawia” zmęczony forsownym wysiłkiem fizycznym układ szkieletowo – mięśniowy. A więc takie niewyspanie się plus jeszcze trening oznacza dla naszego ciała podwójne obciążenie. Taka sytuacja wcale nie dotyczy tylko jednej zarwanej nocy, jeśli regularnie nie dosypiamy i spędzamy w łóżku tylko 4 – 5 godzin, to taki trening, zamiast polepszyć nasz stan zdrowia, tylko jeszcze bardziej go wyczerpie. Zatem koniecznie pamiętajmy, najpierw sen, a potem ćwiczenia!

Trening należy odpuścić sobie w sytuacji, kiedy już się zmęczyliśmy.

Źródło: pixabay.com

Jeśli czujemy się solidnie zmęczeni fizycznie po wyczerpującym dniu w domu, pracy, to, zamiast na siłownię powinniśmy iść do kina bądź też zagrzebać się pod kocem na kanapie. Jest tak, ponieważ nasze ciało ma ograniczone zasoby energii i jeżeli naprawdę czujemy, że pali nam się czerwona lampka, to bez żadnych wyrzutów sumienia możemy odpuścić sobie trening. A jeśli i tak będą nas gryzły, to idźmy na basen. Woda pomoże rozluźnić napięte mięśnie, pod warunkiem, iż więcej czasu niż na torze spędzimy w jacuzzi.

Dobrym pomysłem na odpuszczenie treningu jest też sytuacja, gdy jesteśmy głodni, jak wilk.

Wiem, brzmi to naprawdę banalnie, ale jest jak najbardziej prawdziwe! Otóż gdy zaniedbaliśmy regularne posiłki i „jedziemy” tylko na kawie i jogurciku, to naprawdę lepiej odpuśćmy sobie dzisiaj ćwiczenia. Dlaczego? Ponieważ nasz organizm nie otrzymał wystarczającej ilości kalorii i składników odżywczych, zatem jeśli zmusimy go teraz do dużego wysiłku fizycznego, to będzie, musiał sięgnąć do żelaznych rezerw i zacznie „ciągnąć” energię z białek mięśniowych. To zaś spowoduje, że zużyje zapasy cukru, które nasz organizm przeznaczył dla prawidłowego funkcjonowania mózgu. W efekcie możemy poczuć mdłości, bóle głowy, silne osłabienie, a nawet zemdleć. Będziemy również bardziej podatni na kontuzje. Z tego też względu trenerzy zalecają spożycie posiłku zawierającego węglowodany i proteiny 30 – 60 minut przed ćwiczeniami.

Ostatnią sytuacją, w której, powinniśmy odpuścić trening, jest fakt, gdy nasze mięśnie krzyczą „dość”!

Owszem zakwasy po intensywnym treningu to dobra rzecz, która przyjemnie przypomina, że się zdrowo napracowaliśmy. Jeśli jednak uczucie dyskomfortu w mięśniach nie zmniejsza się lub też nie ustaje po rozgrzewce, a szczególnie jeżeli nasila się albo objawia punktowym bólem, lepiej dajmy swojemu ciału dzisiaj wolne. Takie zmuszanie się do wysiłku może pogłębić istniejący już uraz. Wróćmy do ćwiczeń, kiedy odpoczniemy, a jeśli i wtedy ciało będzie nam dokuczało, szczególnie jeżeli jakaś jego część dokucza nam już od jakiegoś czasu, odwiedźmy gabinet lekarza. Przeciążenie kontuzjowanej kończyny może doprowadzić do poważnych kłopotów, które mogą wyłączyć nas z aktywnego życia na wiele miesięcy, więc lepiej chuchajmy na zimne! 

Skomentuj ten wpis...

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Shares